Muszę to przyznać
odpychasz mnie
jak odległe krańce świata
tak różnimy się
żadnych przyrzeczeń więcej
i żadnych kłamstw
co było wspólne dawniej
dzisiaj dzieli nas
jak długo chcesz modlić się
by między nami stał się cud
masochizm trwa
serca dwa biją jakby sztucznie już
jak długo chcesz wmawiać mi
daty naszych lepszych chwil
co zrobisz gdy
gdy zechcę przerwać potok tych zbędnych słów
mówiąc dość
to co przyrzekasz nie spełnia się
zawiłych słów meandry tylko zwodzą mnie
w tym piekle trwamy dalej
licząc, że czas rozmyje twe obawy
że nie ma dla nas szans
jak długo chcesz modlić się
by między nami stał się cud
masochizm trwa
serca dwa biją jakby sztucznie już
jak długo chcesz wmawiać mi
daty naszych lepszych chwil
co zrobisz gdy
gdy zechcę przerwać potok tych zbędnych słów
mówiąc dość
Naiwnie dziś chcesz zatrzymać ten czas
Mieć prawo, by żyć najłatwiej jak się da
Nie bój się słów, tak prgnę słyszeć, że
Potrafisz sam odnależć miejsca swe
Cały czas szukaj szans
Wyrwij się z życia ram
Uwierz mi - szczęście jest w nas
Każdy dzień przeżywaj tak
Jakby się miał skończyć świat
Może czas wreszcie być sobą
I zacząć na nowo
Mogę ja i możesz Ty
Robić tak, by lepszym być
Ponad strach wzbić się jak anioł
Tak samo dosięgać chmur
Dotykaj mnie tak, chcę płonąc w tę noc
Nie żałuj mi chwil, tak prgnę poczuć to
Z Tobą dziś być, naprawdę tego chcę
Ta miłość i tak gdzieś z czasem minie, wiem
Cały czas szukaj szans
Wyrwij się z życia ram
Uwierz mi - szczęście jest w nas
Każdy dzień przeżywaj tak
Jakby się miał skończyć świat
Może czas wreszcie być sobą
I zacząć na nowo
Mogę ja i możesz Ty
Robić tak, by lepszym być
Ponad strach wzbić się jak anioł
Wysoko, tak samo
Każdy dzień przeżywaj tak
Jakby się miał skończyć świat
Może czas wreszcie być sobą
I zacząć na nowo
Mogę ja i możesz Ty
Robić tak, by lepszym być
Ponad strach wzbić się jak anioł
Tak samo dosięgać chmur
Ten głos jest we mnie tu
Pójdę za nim znów
Aż do Katmandu
On mnie budzi
I mówi mi wciąż by iść
Iść od ludzi
I zamiast coś mieć
Znów być
Być kimś innym
I siedem śnić snów jak kot
Ptakiem zwinnym
Gdy przerwać ktoś chce
Mój lot
Ten głos jest we mnie tu
Pójdę za nim znów
Aż do Katmandu
On mnie woła
I w uszach mi brzmi
Jak gong
Może zdołam rozerwać choć raz
Ten krąg
Czy odmienię na moment
Gdzieś tam swój los
Czy zwątpienie
Mocniejsze jest niż ten głos
Ten głos...