W domu pełnym łez
Może jesteś sam i czekasz
Tak wolno tu płynie każdy dzień
Może tego chcesz
Może jeszcze siebie nie znasz
A może nikt dotąd nie chciał Cię
Może przyjdę ja
Mogę chwilę z tobą pobyć
To miłe gdy patrzysz na mnie tak
I jeśli w gorszy czas
Razem przyjdzie trwać
Dzień po dniu być razem
Zanim deszcz zburzy spokój naszych chwil
Pozwól mu niech zmyje z nas te resztki dnia
Zanim deszcz zgasi płomień uwierz mi
Kiedyś wrócę tu już nie mogę odejść
Bo nie zapomnę tamtych chwil
Ten głos jest we mnie tu
Pójdę za nim znów
Aż do Katmandu
On mnie budzi
I mówi mi wciąż by iść
Iść od ludzi
I zamiast coś mieć
Znów być
Być kimś innym
I siedem śnić snów jak kot
Ptakiem zwinnym
Gdy przerwać ktoś chce
Mój lot
Ten głos jest we mnie tu
Pójdę za nim znów
Aż do Katmandu
On mnie woła
I w uszach mi brzmi
Jak gong
Może zdołam rozerwać choć raz
Ten krąg
Czy odmienię na moment
Gdzieś tam swój los
Czy zwątpienie
Mocniejsze jest niż ten głos
Ten głos...
Gorzkie chwile upadków dobrze znasz
Głodny moich dotyków, czułeś zdrady smak
Biegłam zawsze na oślep, raniąc Cię
Szepcząc kłamstwa o sobie pogubiłam sens
Ref.:
Nie wiem co podpowiada mi drogę złą
Nie wiem kto może pomóc mi zmienić to
Gdzie zgubiłam ten spokój, który masz?
Kto mi oczy przesłonił, ukrył prawdy twarz?
Wszystko to o co proszę mogłam mieć
Myślę czasem o Tobie, co straciłam - wiem
Ref.
Chcę Tobie przysięgać i spraw obrócić bieg
A może dziś warto jest zacząć jeszcze raz
Ty i ja...
Ref. (2x)